Emigrantka · Tajlandia

Pokochać Bangkok w dwa… lata

To nie była łatwa miłość. Nazwałabym to związkiem dość burzliwym, z problemami. Bez kłótni i pretensji, ale jednak z nutką goryczy gdzieś pomiędzy. Zupełnie jak ziarnko maku między zębami. Niby go nie ma, a jednak wkurza, że człowiek cyka jak szalony, żeby się go pozbyć. Koniec sierpnia 2014. Pora deszczowa w pełni. Po kilku tygodniach… Continue reading Pokochać Bangkok w dwa… lata

Emigracja

Spokój grabarza czyli o emocjach emigranta-tułacza

Spakowana! Wszystkie graty leżakują w kartonach. Uff… Co to był za gorący czas! Koniec roku szkolnego, mnóstwo pożegnań i uścisków, chata rozbabrana na całego, Pan Mąż na misjach (nie, nie jest misjonarzem), a w tym wszystkim Junior prowadzący normalne życie, o pozostałej dwójce nie wspomnę. Temu wszystkiemu  towarzyszył taki niezwykły koktajl emocji, że chwilami samej ze… Continue reading Spokój grabarza czyli o emocjach emigranta-tułacza

matka

Dzień z życia matki emigrantki w Bangkoku

O matko! O matko Polko! O matko Polko emigrantko! Jak Ty sobie radzisz sama? Trójka dzieci, obcy kraj, przeprowadzki. No jak? A tak: Budzik dzwoni o 5.30. Celowo kładę telefon daleko od łóżka, bo wiem, że mogę mechanicznie wyłączyć budzik, włączyć drzemkę lub udawać, że dzisiaj sobota, a wtedy przegrywam. Półprzytomna zwlekam się z łóżka.… Continue reading Dzień z życia matki emigrantki w Bangkoku

Emigrantka

Emigrant idealny

Bardzo często słyszę od innych – Ja to ciebie podziwiam. Nigdy w życiu bym się na wyjazd z Polski nie zdecydował/a. Cóż. Krótko i zwięźle powiem – bo emigracja nie jest dla wszystkich. Nie wszyscy się nadają, żeby prowadzić życie tułacze. I całe szczęście! Wystarczy, że już teraz ponad 18 milionów Polaków żyje za granicą!  (I… Continue reading Emigrant idealny

Emigracja · Emigrantka

Za siedmioma latami…

7 marca 2009. Poranny lot z gdańskiego Rębiechowa do Londynu. Pierwszy lot w moim życiu. Próbuję sobie przypomnieć tamtą mnie i widzę młode (a jakże), przerażone dziewczę. Dokładnie siedem lat temu rozpoczęło się nasze emigracyjne życie. Siedem lat to prawie jak siedem gór i siedem rzek. Siedem lat to dziewięć przeprowadzek, trzy państwa, dwoje dzieci i… Continue reading Za siedmioma latami…

Polka

Trzy walizki i plecak z kiełbasą

Słowem wstępu. Początki naszej emigracji to trzy walizki, plecak z kiełbasą i jeździk. Tyle mieliśmy, kiedy lądowaliśmy na obcej ziemi. Nasza akcja emigracja miała być na próbę, bo przecież nie zupełnie na serio. Na rok, może dwa. Na – zobaczymy, jak będzie. Wydawało mi się to zupełnie rozsądne i niewinne. Pan Mąż miał okazję rozwinąć… Continue reading Trzy walizki i plecak z kiełbasą