Tajlandia

Łódką po Chao Phry’a

Dawno, bo dawno, ale pisałam już na blogu o poruszaniu się tajską taksówką, tuk-tukiem, a o łodziach, na których spędziłam pół swojego tajskiego życia, ani słowa. A dzisiaj przypadkiem znalazłam bilet – pomięty, wyprany, ale bilet z łódki! No i wspomnienia wróciły. Żeby więc się całkiem nie zatarły, jak numerki na wspomnianym bilecie – dzisiaj podróż łodzią po Chao Phry’a.

Na łódkę trafiliśmy już w pierwszych dniach pobytu w Bangkoku. Szkoła, do której uczęszczały nasze dzieci, mieściła się nad samą rzeką. Oczywiście były i inne możliwości  dotarcia do niej – np. taksówką i taką też drogę obieraliśmy, siedząc w niej prawie godzinę w korkach, ale wszyscy mówili o tej łodzi. Weź łódkę! Łódka jest wygodna. Jest szybciej łódką! itd. No to wzięłam! I nie żałuję, choć bywało różnie.

Trasy i przydatne informacje

Chao Phrya Express Boat obsługuje trasę Nonthaburi – Sathorn (flaga żółta i zielona) oraz Nonthaburi – Wat Rajsingkorn. Generalnie różni się ona jednym przystankiem i nawet, jak się zagolopujemy i popłyniemy trochę dalej, to nic się nie stanie, bo przy okazji możemy zobaczyć Buddę leżącego i świątynię – dobra nasza, a od przybytku głowa nie boli. Turystów zazwyczaj interesują: Sathorn (Saphan Taksin) – przystań oznaczona napisem central – połączenie z BTS i innymi łódkami do pobliskich hotelów czy też Asiatique (nocny market przy Sathorn), Tha Tien N8/ pomarańczowa flaga (przy której znajduje się Wat Pho – jedna z największych i najstarszych świątyń w Bangkoku, ze słynnym Leżącym Buddą; dodatkowo można się tam przesiąść na łódkę, która dopłynie na drugi brzeg pod samą Wat Arun czyli słynną Świątynię Świtu), Tha Chang N9/ pomarańczowa i zielona flaga z majestatycznym Pałacem Królewskim i Phra Arhit/N13, skąd łatwo dojść pieszo do słynnej Khao San Road. Warto jeszcze na pewno zahaczyć suchą stopą o Ratchawongse/ N5 flaga pomarańczowa, zielona i żółta – moje ulubione China Town, skąd można dojść pieszo w kierunku N6/1 i Yodpiman. Dzięki temu zwiedzamy dzielnicę chińską, hinduską, Targ Kwiatowy i lądujemy na targu warzywnym, który też jest godny uwagi i zawieszenia oka. Polecam również dwa inne miejsca: Thonburi N11/flaga pomarańczowa, zielona i żółta – znajduje się tam Muzeum Medyczne – jeśli ktoś kiedyś widział słynną ekspozycję Body Worlds, będzie na pewno zainteresowany, a idąc dalej, można zobaczyć tradycyjny targ tajski – mięso, owoce, warzywa i biegające między nogami szczury. No i moje ulubione Thewes N15/flaga pomarańczowa, żółta i zielona – targowisko, o czym więcej pisałam tu.

Co oznaczają flagi?

Łódka z flagą pomarańczową zatrzymuje się na każdej przystani, żółta i zielona na wybranych, co oznacza, że płynie szybciej. Różnią się również ceną biletu – niewiele, ale jednak. Pomarańczowa pływa od rana do wieczora, natomiast żółta i zielona w godzinach szczytu – rano i pod wieczór.

O czym warto wiedzieć?

Podróżowanie łódką jest bezpieczne, ALE przy zachowaniu zasad zdrowego rozsądku i bezpieczeństwa. Po pierwsze się nie pchać, nie siadać na schodach, nie wsiadać/wysiadać po gwizdku, nie wychylać się nawet za cenę najlepszego selfiacza. Zdarzają się awarie i wypadki – rzadko, ale bywają. Łodzie się psują na środku rzeki i trzeba je holować, obijają się o siebie, uderzają z całym impetem o brzeg, itd. Bardzo często bywają przeładowane i to do granic jakiegokolwiek rozsądku, bo o zdrowym to już mowy nie ma. Jednak generalnie – jest to dość bezpieczny środek komunikacyjny w Bangkoku. Czasami turyści sami proszą się o wypadek. Siedzą sobie na łódce, podziwiają widoki, strzelają focie i słitfocie, zapominając o bożym świecie. Po czym nagle przypominają sobie, że jednak są na tej łódce nie dla zdjęć samych, ale po to, żeby dotrzeć do punktu X i pędzą (jeśli pęd przez zatłoczoną łódkę jest w ogóle możliwy), żeby wysiąść, a tu gwizdek. Więc myślą, że w klapkach/japonkach/polskiej Kubolcie mają zdolności niczym łania na polanie i chcą skakać! Jeden kozioł przeskakuje, a reszta zostaje na łodzi i potem jest krzyk, płacz i lament, bo jak to, że łódka tak odpływa. Spędziłam na łódkach pół swojego tajskiego życia i takich akcji widziałam sporo. Najczęściej z udziałem chińskich turystów. Nie obrażając nikogo, ale oni są wyjątkowi… Podróżując z dziećmi warto przypomnieć, że to łódka. Pasów brak, a dziecko może wypaść za burtę. Można na pokład wjechać wózkiem – zwykła składana parasolka spokojnie się tam zmieści, ale większe wózki już mogą mieć problem.

Obsługa łodzi to kapitan/kierowca/motorniczy – jakkolwiek go nazwać, to prowadzi ten dobytek, wspomniana pani bileciarka i gwizdkarz. O tym ostatnim słów kilka. Najczęściej są to młodzi mężczyźni. Uzbrojony taki chłopak ma za zadanie zagwizdać, kiedy łódź zbliża się do przystani, po czym skoczyć z łodzi na falującą metalową część przystani, rzucić cumę i odgwizdać. Proste, nie? Prosto to się tylko pisze. Oni skaczą z klapkami na stopach – czasami boso, kiedy pada! Dla mnie pełen szacun.

O czym jeszcze warto wiedzieć? Ostatnie miejsca siedzące są zarezerowane dla mnichów. I jeśli taki pojawi się na łodzi, to nawet jak jesteś w 9 miesiącu ciąży/w agonii/młodszy/starszy – nie ma bata, trzeba wstać i ustąpić z uśmiechem na ustach, bo tak jest.

Bilet

Taka przyjemność kosztuje 15 thb na pomarańczowej łódce i 20 thb na zielonej i żółtej. Bilet można kupić na łódce od pani bileciarki. Nie da się jej przeoczyć, bo chodzi po łódce, potrząsając metalowym pudełkiem pełnych monet. Niektóre panie mają wyjątkową zdolność mylenia się przy wydawaniu reszty. Szczególnie, jak widzą większe nominały. Zdarza się każdemu, ale tym niektórym włącza się ta zdolność przy farangach (Kto to farang? – zerknij tu). Na niektórych (większych) przystaniach można kupić bilet od pań bileciarek. Warto przy tym pamiętać, żeby trafić na express boat a nie tourist. Ta druga kosztuje więcej, bo aż 40 thb. Niby żadna różnica, ale po co przepłacać. 🙂

Warto? Pewnie, że warto. Osobiście wolałam płynąć łodzią, mając wiatr i muchy we włosach niż podróżować tuk-tukiem, mając to samo plus śmierć w oczach. Do tego wszystkiego łodzie są wpisane w krajobraz i życie w Bangkoku, więc to takie must have, które trzeba zaliczyć.

IMG_9027
Łódka w pełnej krasie.
IMG_9937
Załadunek.

IMG_7681

IMG_7696
A tak w środku. Rzadki widok, bo łódka prawie pusta.
IMG_20150605_083419
Moje najbardziej utrwalone wspomnienie z Bangkoku…
IMG_20151026_065025
W drodze do szkoły.
IMG_20160105_064645
Kto rano wstaje, ten ma ładne widoki!
IMG_20160319_084006
Tu mi się trafiła gratka, bo aż czterech mnichów na łodzi!
IMG_20160609_091921
Klapki na nogach, gwizdek i ogólny luz – takie cechy ma każdy szanujący się gwizdkarz na łodzi.
IMG_7694
Widok z łodzi o poranku na Grand Palace.
Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s