Emigrantka · Tajlandia

Szaleńcza jazda tuk-tukiem

Jakiś czas temu pisałam o poruszaniu się po Bangkoku taksówkami. Jednak transport po mieście, to nie tylko taksówki. Temat jest zdecydowanie bardziej złożony. Dzisiaj chciałabym przybliżyć Wam bardzo charakterystyczny dla bangkockiej ulicy środek transportu:

Tuk-tuki

Madame, madame! Tuk-tuk? Cheap, half price! (choć żadna oferta nie została rzucona). Tak zaczepiają mnie kierowcy tuk-tuków dość często. Co to tuk-tuk? Nic innego jak zmotoryzowana riksza, pojazd trzykołowy z silnikiem, który wydaje dość specyficzny dźwięk – jakby tuk, tuk – i stąd nazwa. Bardzo kolorowe, często oświetlone kolorowymi światłami, kwiatami i innymi.

Przejazd takim pojazdem to niemalże proszenie się o śmierć. Kierowcy traktują przepisy ruchu drogowego jedynie jako sugestie do poruszania się po drodze – zresztą, nie tylko oni. Wciskają się wszędzie, gdzie się da – na trzeciego czy czwartego, wymuszają pierwszeństwo, udają, że czerwone światło ich nie dotyczy, nie zatrzymują się na przejściu dla pieszych (uwaga!). Tuk-tuki nie posiadają pasów, a trzeba dodać, że potrafią całkiem nieźle zasuwać na wyboistych i dziurawych drogach Bangkoku – nawet do 100 km/h – i proszę wierzyć, że jak jest możliwość, to kierowcy z niej korzystają. Wiatr we włosach, muchy w zębach i szaleństwo w oczach. Jednak mimo to, przejazd tuk-tukiem dla wielu turystów jest jak amen w pacierzu. Trzeba to mieć za sobą.

Cena za przejazd tuk-tukiem jest zawsze do negocjacji i ustala się ją przed podróżą. Tubylcy płacą według swojej taryfy, bo nie dadzą się orżnąć. Za to farang (co to farang można przeczytać tutaj) nieznający realiów musi płacić frycowe, niezależnie od swoich umiejętności targowania się – nie ma się co oszukiwać. I tak cena rzucona przez kierowcę jest przeważnie ceną z kosmosu – jest to kilkakrotna wartość rzeczywista tej szalonej przejażdżki zależna od korków, pory dnia i humoru kierowcy. Należy się targować tak długo, aż będziemy mieli poczucie (złudne tak czy inaczej), że za tę cenę warto ginąć. Jeśli widzimy, że kierowca nie jest za bardzo skory do negocjacji, porzućmy tę zabawę i znajdźmy sobie innego – nie ma z tym żadnego problemu. Wręcz zostaniemy sami odnalezieni w krótkim czasie. Dodać należy również, że ceny wzrastają w godzinach szczytu, czyli rano – kiedy pora do szkoły i do pracy i po południu – kiedy trzeba wracać do domu. Ponadto cenę warunkuje pogoda. Jeśli pada, ceny też są wyższe. Warto też pamiętać, że ustalona cena może wzrosnąć, jeśli warunki pogodowe ulegną zmianie podczas podróży – nie jest to w porządku, ale od kiedy turystę traktuje się w porządku. Inny w deszczu zapłaci więcej.

Przejazd tuk-tukiem jest zawsze przygodą. Po pierwsze prędkość odczuwa się na własnym tyłku. Tuk-tuk podskakuje na każdym wyboju, a my razem z nim. Po drugie kierowca, który solennie zapewnił nas jeszcze przed chwilą, że wie, gdzie ma jechać, niekoniecznie musi znać to miejsce (podobnie rzecz ma się z taksówkarzami), więc warto mieć przy sobie mapę miejsca lub telefon albo przynajmniej adres po tajsku. Po trzecie – nawet jeśli zna, może kolędować z nami po innych miejscach (sklepy z pamiątkami, krawcy), z którymi ma układ – czerpie prowizję od każdej transakcji przeprowadzonej z przywiezionym pasażerem. Zdarza się, że kierowca sam zaproponuje nam przejażdżkę do takiego miejsca, obniżając przy tym cenę za podróż lub proponując ją zupełnie za darmo. Jeśli ktoś ma więcej czasu i odwagi, a przy tym wykupione ubezpieczenie turystyczne na wypadek kraksy, to warto wziąć to pod uwagę. Niekoniecznie musimy przecież kupować jakieś bibeloty turystyczne czy szyć garnitur, bo przecież zawsze można trochę poudawać zainteresowanego klienta, a przy okazji zobaczyć sobie trochę miasta w pełnej krasie.

Czy warto? Jako atrakcję turystyczną można spróbować tego szaleństwa, żeby wiedzieć, jak Bangkok smakuje. Aczkolwiek na częstsze podróże polecam jednak taksówki. Są tańsze i bezpieczniejsze.

IMG_8865
Kolorowe tuk-tuki.
IMG_20160513_084008
Biały tuk-tuk to raczej rzadkość. Ten wypełniony lodem.
IMG_20160513_084023
Drzemka.
IMG_20160412_082913
A tak od środka.
Reklamy

Jedna myśl na temat “Szaleńcza jazda tuk-tukiem

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s