Emigrantka · Tajlandia

Zanim zjesz. Słów kilka o tajskim jedzeniu.

Kuchnia tajska jest uznawana za jedną z najsmaczniejszych i najbardziej oryginalnych na świecie – chociaż wiadomo de gustibus non est disputandum. Zmieniała się ona na przestrzeni wieków pod wpływem sąsiadujących kultur i kuchni – największy wpływ miały na nią Chiny i Indie. Pod wpływem kultury Chin w Tajlandii zaczęto używać woka, a dzięki Indiom można zjeść curry. Chciałabym z lekka przybliżyć kuchnię od kuchni – co z czym i dlaczego. Choć zastrzegam i ostrzegam – to nie jest blog kulinarny.

DLACZEGO? Nie zamierzam się zastanawiać, dlaczego jemy, bo to raczej sprawa oczywista. Bardziej pytam, dlaczego niby jest taka oryginalna i smaczna. Kuchnia tajska jest przede wszystkim wyrazista. Jeśli mówią, że zupa jest pikantna, to jest. Pali nie tylko początek układu pokarmowego. Koniec też. Jeśli coś jest słodkie, to jest. Mdląco słodkie – takie są na przykład desery. Poza tym jest bardzo aromatyczna, charakterystyczna, inna. Podstawą jej jest mleczko kokosowe, trawa cytrynowa, papryczki chili, limonka, imbir, kolendra. Ciekawe w kuchni tajskiej jest też zaskakujące połączenie smaków. Coś, co z założenia do siebie nie pasuje, tam wspaniale się uzupełnia, miesza. Wszystkie kubki smakowe zostają poruszone. Prawdziwa symfonia aromatów i smaków. Co ważne – jest prosta. Potrawy gotuje się szybko. Bardzo często w użyciu jest wspomniany wok, więc w ciągu 5 minut mamy swoją potrawę na stole.

IMG_9868
Typowe przyprawy kuchni tajskiej.
IMG_9857
Podstawa zupy Tom Yum. Trawa cytrynowa, liście limonki kaffir, papryczki chili i suszony galangal (pochodny imbiru).

CZYM? Do jedzenia służą, zależnie od potraw, pałeczki lub/i widelec… oraz łyżka. Noża w tej sekwencji brak. Co więcej, jedzenie nakłada się widelcem na łyżkę, a następnie wszystko pakuje się do ust. Ponoć tak jest szybciej. No i spada mniej ryżu. Można przywyknąć, tym bardziej, że nie wypada jeść samym widelcem, jak również nie powinno się pakować go do ust. Do tego służy łyżka. Potrawy na ulicy podawane są na plastikowych talerzach. Dość często zdarza się również w restauracjach, nawet tych całkiem dobrych – nie mówię o tych z bardzo wysokiej półki. Jeśli ktoś ma życzenie zabrania jedzenia na wynos – nie ma z tym problemu. Tajowie uwielbiają pakować wszystko w worki i woreczki. Ryż, coś do ryżu, mięso, rybę, a nawet zupę czy coca-cola z lodem – naprawdę wszystko da się wpakować do worka.

IMG_9843
Typowy zestaw sztućców
IMG_9845
Tajska łyżka

GDZIE? Wszędzie! Tajowie uwielbiają jeść, więc jedzą wszędzie, gdzie się da. Wystarczy wyjść na ulicę. Kilka krzesełek, stolik plastikowy i już jest miejsce do jedzenia. W większych centrach handlowych zawsze znajduje się też Food mall czy też Food court. Jedzenie jest to samo co na ulicy. Jedyna różnica, że siedzi się w pomieszczeniu klimatyzowanym i są bardziej higieniczne warunki. No i takie miejsca zazwyczaj są dość mocno oblegane przez głodnych Tajów i turystów. Są też oczywiście restauracje, których w Bangkoku jest mnóstwo.

IMG_20150605_170634
Rybka z uliczego grilla. Bangkok.
IMG_20150605_170653
Świeże owoce ze straganu. Bangkok.

KIEDY? Można powiedzieć, że Bangkok to miasto, które nigdy nie śpi i zawsze je. Jestem pewna, że tu nikt nigdy z głodu nie umrze. Jedzenie dla Tajów jest bardzo ważne. Do tego stopnia, że są w stanie się zapytać na powitanie – Czy już jadłeś? zamiast Jak się masz? Dlatego można powiedzieć, że jedzą cały czas. Tu zawsze się coś gotuje, smaży czy grilluje, więc je się na okrągło. Już od rana wszyscy albo jedzą, albo krążą z jedzeniem w woreczkach. Do tego wszystkiego nie ma sztywnych reguł, co się je na śniadanie, obiad i kolację – jesz to, na co masz ochotę i kiedy masz ochotę.

IMG_9133
Owoce z wózka. Khao San Road.
IMG_9134
Kokosy. Khao San Road.

CO? Podstawą kuchni tajskiej jest ryż czyli khao (ข้าว). Można wyróżnić jego dwa rodzaje – khao suay, czyli zwykły, biały, gotowany ryż, który stanowi podstawę wszystkich posiłków i khao niaw (po angielsku sticky rice), czyli kleisty ryż, który je się palcami, zajadając się satay‚ami z kurczaka albo deserami np. mango sticky rice. Co do ryżu? Zupy – i tu słynne tom yum (zupa z krewetkami podawana w charakterystycznym kociołku) czy tom kha gai (zupa kokosowa z kurczakiem). Na stole nie może zabraknąć oczywiście curry. Curry to nie tylko żółta mieszanka przypraw znana w Polsce. Curry to potrawa i w tym przypadku mnóstwo jej odmian. Najbardziej znane to geng kiew waan (zielone curry z kurczakiem na bazie mleczka kokosowego, z zielonym chili), gaeng daeng (ostre!, czerwone curry) czy też gaeng massaman (słodkie curry na bazie orzeszków i ziemniaków). Najsłynniejszym daniem jest chyba pad thai (makaron ryżowy, smażony z jajkiem, krewetkami, posypany orzeszkami – pycha). A jak już mowa o kluchach – makarony, zazwyczaj ryżowe, są tu bardzo popularne – mają różne kształty i rozmiary, chociaż chyba najczęściej spotykany to długie wstążki. Mogą lądować w zupie lub stanowić bazę dania. Do tego nie można zapomnieć o sałatkach, które są dla kuchni tajskiej bardzo charakterystyczne (i bardzo pikantne!). Jest ich mnóstwo, ale najsłynniejsza i najpyszniejsza to som tam – ostra sałatka z zielonej papai i papryczek chili. Są jeszcze desery – jak już wspomniałam najczęściej tak słodkie, że mdli. Mleczko kokosowe, cukier, ryż, słodkie owoce. Jakoś nie trafia to w moje kubki smakowe, chyba że są to naleśniki z bananem i jajkiem lub choconana (mrożony banan zanurzony w gorącej czekoladzie, obsypany orzeszkami – niebo w gębie!). Na pewno da się zjeść Khao Niaw Mamuang czyli mango z kleistym ryżem.

IMG_20150719_170915
Może nie wygląda, ale to najsmaczniejsze curry z krabem, jakie jadłam. Ban Phae.
IMG_9758
Owoce morza. Chatuckak. Bangkok.
IMG_20141224_193556
Kolacja wigilijna 2014. Chumphon.
IMG_20160216_175657
Naleśnik z cieniutkiego ciasta z bananem i jajem w środku. Zazwyczaj polewają jeszcze mlekiem skondensowanym, ale i bez tego jest słodkie.

Z CZEGO? Odnoszę wrażenie, że wszystko, co da się ugotować, usmażyć czy też zgrillować, może na talerzu wylądować. Oczywiście Tajowie wykorzystują swoje bogactwo w postaci warzyw i owoców. Ze zwierząt jada się… prawie wszystko, prócz kotów i psów. I tak na talerzu lądują: wieprzowina, drób (głównie kurczaki, ale kaczka też się znajdzie), wołowina, ryby i owoce morza, ale również żaby, szczury, wiewiórki, a nawet nietoperze (!) i insekty, czyli robale – świerszcze, karaluchy, pająki, a nawet skorpiony.

IMG_9170
Robale smażone w głębokim oleju. Khao San Road.
IMG_9167
Niewiasta z robalami. Za zdjęcie się płaci. Khao San Road.

ZA ILE? Kuchnia uliczna jest bardzo tania. Za danie płaci się zazwyczaj 30-50 bahtów – czyli 3-5 zł. I to zazwyczaj dość solidna porcja. W food mall ceny są minimalnie wyższe, ale za pełny brzuch nigdy jeszcze nie zapłaciłam więcej niż 150 bahtów i to nie dlatego, że jestem sknerą. Nie da się przejeść więcej. A ja naprawdę lubię jeść.

IMG_9128
Arbuz i satay’e. Khao San Road.
IMG_9744
Choco-niebo-w-gębie-nana. Chatuckak. Bangkok.

Mam świadomość, że nie wyczerpałam tematu kuchni tajskiej. Bo nie da się tego zrobić w jednym poście. Będę do tematu wracać, bo o czym jak o czym, ale o kuchni tajskiej to można napisać dużo!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s