matka

Matka na serio

Jestem Polką. Jestem emigrantką. Ale przede wszystkim jestem matką. Na raz, dwa, trzy… Serio? Serio! Bardziej serio się nie da, jak spoglądam na ilość prania, które czeka na prasowanie.

 

Reakcje ludzi na informację, ile mam dzieci są tak różne, jak dziwne. Od współczucia po ogromne zdziwienie. Ja rozumiem, że gdybym miała ich szesnaścioro, można wtedy współczuć, nie tyle ilości dzieci co tego prasowania. Dlaczego, pytam więc, tak ciężko zrozumieć, że ktoś może (i co gorsza ma!) lub chce więcej niż jedno czy dwoje dzieci. Bo jak rodzi się jedno, to jest dobrze i zaraz pytanie o drugie – idealnie, jeśli będzie płci przeciwnej, bo przecież tak słodko i cudownie jest mieć parkę. Jak już urodzi się drugie tej samej płci – no trudno (TRUDNO!), nie udało się. Ale jak rodzi się trzecie lub kolejne (tu już chyba wszystkich świętych trzeba wezwać), to ludzie współczują i patrzą drwiąco. A ja bynajmniej współczucia nie potrzebuję. Kocham moje dzieci wszystkie razem i każde z osobna. Nie wyobrażam sobie, że któregoś mogłoby nie być. Tylko razem stanowią dla mnie pełnię szczęścia, której wcześniej nie czułam. Serio? Serio!

Odnoszę wrażenie, że na większość ilość dzieci pozwolenie mają tylko rodziny patologiczne. W głowie przecież się nie mieści, że zdrowa, normalna, kochająca się para może mieć więcej potomstwa. No bo jak to tak na trzeźwo? Przy zdrowych zmysłach? Nie dla 500 zeta? I nie mówię tu tylko o polskim społeczeństwie. Obracam się w dość multikulturowym towarzystwie i reakcje bywają podobne. Nie ma również znaczenia status materialny czy społeczny. Po urodzeniu trzeciego dziecka lekarz z góry założył, że nie myślimy nawet o kolejnym i wprost zapytał, które z nas podda się zabiegowi medycznemu uniemożliwiającemu posiadanie kolejnego potomka. W Tajlandii trójka dzieci to naprawdę dużo. I mimo iż zazwyczaj spotykam się z pozytywnymi reakcjami na nasze stadko, to często czuję się jak dziwoląg.

Kolejna rzecz, to planowanie (lub nie) dzieci. Ja rozumiem, że poziom wiedzy na temat rozmnażania się ssaków może się różnić. Wszakże praktyka bywa ciekawsza niż teoria. Jednak wydaje mi się, że ten, kto już raz został rodzicem, raczej w niepokalane poczęcie nie wierzy, tym bardziej w bociany czy kapustę i wie, skąd dzieci się biorą. I zaprawdę powiadam, że można chcieć kolejne dziecko, mając dwa (trzy lub cztery) na stanie. Tymczasem będąc w ciąży, od kilku osób (mniej lub bardziej znajomych) usłyszałam pytanie wprost, czy moja ciąża była planowana. Trzeba mieć nieziemski tupet, żeby pytać o to ciężarną kobietę. Bo nie wiem, ile ta informacja zmienia. A nawet jeśli nie, to ma bić się w piersi czy brzemienny brzuch i przepraszać?  Oburzeni jesteśmy wszyscy jak jeden mąż, kiedy matka morduje swoje dziecko lub zaraz po porodzie wrzuca do śmietnika, ale jednocześnie nie przeszkadza nam wsadzać swój nos w czyjąś prywatność. Gdzie tu logika.

I nie, nie wstydzę się swoich dzieci. Nikomu nie ukradłam. Wszystkie trzy sztuki są moje. Prawie 10% życia poświęciłam na ciąże, a kolejne ponad 10 na wykarmienie. Dziecko to szczęście, które powinno się mnożyć (ku uciesze sąsiadów). W tym przypadku moje. Razy trzy. Serio.

 

IMG_9668

the first touch

IMG_8059

Reklamy

15 thoughts on “Matka na serio

  1. Mariola ja jestem własnie tą matką która nie dość że ma 4 dzieci to jeszcze tej samej płci, i tak jak piszesz jak się urodziło 4 tej samej płci to ludzie tak bardzo współczują tylko ja się ciągle zastanawiam czego???? Szczęścia ? spełnienia??? I potwierdzam można chcieć więcej niż 2,3, bądź 4 dzieci. A największe zdziwienie jest jak mając aż ” tyle dzieci ” jesteś szczęśliwa, spełniona, uśmiechnięta i zadowolona z życia. Świetny i trafiony tekst.

    Polubienie

  2. Chyba nikogo nie da się w 100% zadowolić
    Masz jedno dziecko źle bo dlaczego tylko jedno ? Masz trójkę tez źle bo na pewno wpadka…….
    Po prostu nie ma co zwracać uwagi na opinię innych tylko cieszyć się z własnych wyborów i z własnego życia 🙂

    Polubienie

  3. Trochę w tym racji że kolejne dziecko tej samej płci to wg ludzi rozczarowanie dla rodziców. Gdy ja rodziłam swoje córki to każde urodzone dziecko było niespodzianką ponieważ wcześniej nie znało się płci dziecka. Natomiast pamiętam jak dziś gdy urodziłam trzecią córkę tak bardzo się cieszyłam że to dziewczynka. Położna widząc moją radość zapytała się ile mam dzieci więc odpowiadam jej że dwójkę a ona na to chłopcy więc mówię jej że nie córki. Spojrzała na mnie dziwnie i powiedziała,, dziwne i tak bardzo się pani cieszy z trzeciej córki,,

    Polubienie

  4. Świetny tekst ,z reszta jak każdy ☺ Niestety ludzie bywają dziwni…. najważniejsze że Ty i Twoja rodzina jesteście szczęśliwi A ludzie gadali,gadają i będą gadać … bo zazdroszczą Taki już ten świat Każde dziecko to skarb Mnie osobiście w drugiej ciąży strasznie irytują pytania w stylu już wiecie co będzie? Kiedy następna wizyta może wtedy się dowiecie ale rzadko kto spyta jak sie czuje czy z dzidzia wszystko ok Bo przecież ważniejsza jest płeć! ! Dlatego śmiałam sie ostatnio do mojego K że jak wszystkich tylko to interesuje to dowiedza się dopiero po porodzie😊 czasami trzeba dostać kubeł zimnej wody żeby zrozumieć co jest ważniejsze i ja o tym doskonale sie przekonalam Pozdrawiam

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s