Emigracja · Emigrantka · Tajlandia · Uncategorized

Wiele twarzy Taja

Mówi się, że Tajlandia to Kraina Uśmiechu, a jego mieszkańcy są zawsze radośni, serdeczni i uśmiechnięci. Mając okazję przebywać z nimi od ponad półtora roku, mam już jakiś obraz tego narodu. Jacy więc są?

Uśmiechnięci. Tajowie rzeczywiście bardzo często się uśmiechają. Do wszystkich i z każdego powodu. Uśmiech jest lekiem na całe zło, zupełnie jak paracetamol w Wielkiej Brytanii. Uśmiechem zostaniesz obdarowany na ulicy przez obcego człowieka, ale również w sytuacji kłopotliwej – ot, tak dla rozładowanie napięcia. Taj śmieje się również, kiedy jest zażenowany – dajmy na to taksówkarz. Tłumaczysz sto razy, gdzie ma jechać, on kiwa głową, że wie i uśmiecha się pod nosem, nawet się chichra, ale czujesz szóstym zmysłem, że wywiezie cię w cholerę, bo nie ma zielonego pojęcia.

Spokojni. Tajowie raczej nie krzyczą, nie gestykulują i nie okazują sobie publicznie uczuć. Kiedy rozmawiają przez telefon, mówią tak cicho, że naprawdę trzeba się nagimnastykować, żeby cokolwiek usłyszeć – bynajmniej nie po to, żeby podsłuchiwać, bo i tak nie zrozumiem. Krzyk lub podniesiony głos dla Taja jest nie do zaakceptowania, bo to oznaczałoby utratę twarzy. Wczoraj byłam w aptece pełnej ludzi. Jeden mężczyzna wychodząc, powiedział coś głośniej – skomentował, może coś odpowiedział – cała apteka, a trochę ludzi było, wręcz zamarła. Ludzie kiwali głowami z politowaniem. Aptekarka zaczęła przepraszać za jego zachowanie, bo nie uchodzi tak krzyczeć. A on w sumie nic takiego nie zrobił. W Polsce nikt by nie zauważył.

Niewidzialni. Czasami odnoszę wrażenie, że nikogo nie ma, mimo otaczającego mnie tłumu. Przemykają, jakby byli niewidzialni. Kłaniają się, schodzą z drogi.

Podporządkowani. Systemowi, szefowi, władzy – zawsze i wszędzie. Nie wychodzą poza szereg. Ma to swoje dobre i złe strony. Ciężko z nimi dyskutować – jeśli mają wpojony jakiś schemat zachowania lub działania – nie przeskoczysz. Bo nie. Bywa frustrujące, ale to ich kraj. Jak mawiają Anglicy: not my circus not my monkeys. Trzeba szanować

Uwielbiają dzieci, szczególnie małe, choć bywa różnie. Białe dziecko zawsze wzbudza w nich szczególne zainteresowanie. Dotykają, ściskają, pokazują palcami. Czasami wręcz trzeba ich odklejać, bo są w stanie całować. Dotyczy to kobiet i mężczyzn.

I tak mogłabym skończyć, dając obraz spokojnego, wręcz niewidzialnego Taja, który wiedzie żywot człowieka poczciwego w swoim kraju. Jednak nie byłby to obraz pełen. Dlaczego? Bo Tajowie mają też inne cechy.

Bezwzględni. Jak pisałam wyżej, Tajowie są ludźmi spokojnymi. Zachowują się tak, żeby w każdej sytuacji wyjść z twarzą. Publiczne znieważenie ich może się źle skończyć. Będą robić wszystko, żeby wyjść z tarczą, a nie na niej. I tak wczoraj czytałam o sytuacji, która przydarzyła się pewnemu rosyjskiemu turyście w Patong. Kupował rybę, która miała kosztować 400 thb. Rosjanin dał sprzedawcy 1000 thb, ale ten nie chciał mu wydać reszty. Krew nie woda, więc Rosjanin przyłożył rybakowi w zęby, a ten w odwecie…odciął mu ucho.

Zapewne nie jest to pełny obraz mieszkańca Tajlandii. Poza tym każdy z nas jest inny, wyjątkowy. A przynajmniej należy w to wierzyć. Da się ich lubić, choć białego człowieka traktują w dość swoisty sposób, ale to już zupełnie inna historia…

 

Poniżej kilka zdjęć tej lepszej strony. Wszystkie zdjęcia za zgodą.

IMG_8889

IMG_8891

IMG_8446

IMG_9060

IMG_9443.JPG

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s