Emigrantka

Zima w Bangkoku

Bangkok uchodzi za najcieplejsze miasto świata. Temperatura codziennie przekracza 30 kresek w dzień – często dochodząc do 35 nawet w sezonie suchym i porze deszczowej oraz 40 w sezonie gorącym. I nie jest to żadną przesadą. Jest jednak kilka dni w roku, zazwyczaj styczniu, kiedy temperatury spadają. W zeszłym roku prawie tej różnicy nie odczułam. Powiedzmy, że wtedy zima drogowców nie zaskoczyła, czego nie można powiedzieć o tym roku.

Mieszkam w Tajlandii od półtora roku. Mnie człowiekowi Północy jest wiecznie gorąco, w dzień i w nocy. Jednak w ciągu ostatnich kilka dni umierałam z zimna. Pewnie niektórzy pomysleć mogą, że w głowie mi się poprzewracało, bo jak może być komuś zimno przy 20 stopniach. A no może. Jak przez cały rok na okrągło pot spływa od stóp do głów, tyłka nie wyłączając, to może. Dla mnie sprawa była prosta – po raz pierwszy od przeprowadzki wyciągnęłam sweter i dłuższe spodnie. I już. Za kilka dni rzeczy wrócą na swoje miejsce, tak jak wysokie temperatury. Jednak dla Tajów zimno jest nie do zniesienia. Takich temperatur nie było tutaj od 50 lat! O zgrozo.  Po czym poznać, że w Bangkoku jest zima?

Oto lista 10 rzeczy, po których można ją poznać:

1. Zmienia się garderoba Tajów. Na ulice wyskakują kurtki puchowe (nie żadne lekkie wiatrówki), czapki, szaliki i rękawiczki. Taka sytuacja ma miejsce co roku, kiedy temperatury spadną poniżej 25. W tym roku sięgały 15! Brrr… Dodam jeszcze, że odzież zimową można tu kupić bez problemu. Na ulicy czy w każdej sieciówce.

2. Tajki noszą rajstopy i leginsy. Zazwyczaj kobiety rajstop tutaj nie noszą (i nóg nie golą, ale to inna bajka). Dress code w pracy często wymaga pełnego obuwia, ale nie rajstop. I w sumie nie ma się co dziwić, jak jest tak ciepło – zazwyczaj. Jednak teraz rajtuzy grzeją tajskie nogi i nie tylko.

3. Na ulicach pali się ogniska. To nie żart. Wczoraj w dwóch różnych miejscach widziałam taksówkarzy, którzy się grzali przy tlących się deskach. Rodem z PRL-owskich ulic.

4. Kuchnia zaskakuje. Olej kokosowy zmienia stan skupienia na stały – zdarzyło mi się to pierwszy raz. Masło nie pływa po 15 minutach od wyjęcia. A zielone banany są przez kilka dni zielonymi bananami, kiedy jeszcze kilka dni temu dojrzewanie w warunkach domowych zajmowało im 1-2 dni.

5. W BTS (kolejka naziemna) włączają ogrzewanie. Normalnie wchodząc do tego pociągu pot na naszych plecach zamarza, więc jest to zjawisko dość niezwykłe.

6. Wchodząc do 7-11 (sieć sklepów ogólno-spożywczych), stwierdzasz, że jest tam przyjemnie i ciepło. Zazwyczaj jest tak, że wchodzisz i zamarzasz. Z tego słyną te sklepy. Nie wiem, na ile mają ustawione pokrętła klimatyzatorów, ale podejrzewam, że oscylują w granicach 10 stopni.

7. Prasowanie, sprzątanie czy gotowanie nie kończy się utonięciem we własnym pocie, a może być przyjemnością. Dość wątpliwą, ale jednak przyjemnością.

8. Kawę i herbatę pijesz z radością, a nie z przyzwyczajenia.

9. Zamykasz okna, balkony i co tam się da, żeby tylko nie było zimniej.

10. W basenach kąpią się już tylko Rosjanie. To taka ciekawostka – nikt inny się nie odważy. W naszym kondo mieszkają ludzie różnych narodowości. Kolejność rezygnowania z basenu, kiedy zmienia się temperatura na zewnątrz jest taka – Tajowie, Włosi, Anglicy, Amerykanie, Polacy i Rosjanie. Ponoć Rosjanie są dopiero wkurzeni, kiedy zamarza spirytus.

I jak to człowiek może przystosować. Półtora roku temu zdychałam z gorąca, a była pora deszczowa, więc teoretycznie powinno być do zniesienia. A nie było. Teraz przy 21 stopniach jest mi zaskakująco zimno, a przecież 21 to całkiem przyjemne lato w Polsce. I bynajmniej, nie przewróciło mi się w głowie, nie zapomniałam, gdzie mieszkałam przez 27 lat swojego życia. Człowiek to istota niezwykła i ma niezwykłe zdolności adaptacyjne.

Advertisements

5 thoughts on “Zima w Bangkoku

  1. Oj tak, wczoraj zaczelam schodzić po drabince do basenu i gdy woda sięgnęła ud, uznałam, ze moze jednak innym razem popływam. Nieoczekiwanie naszło mnie wspomnienie kolonii w Kołobrzegu i lodowatych fal Bałtyku w gorący letni dzien.

    Lubię to

  2. Byla u mnie w ubieglym tygodniu kolezanka z Polski… W Dubaju juz od miesiaca lato – 40-45 stopni (i temperatura rosnie). Po tygodniu pobytu, po wyladowania na Okeciu dostalam wiadomosc – „Jest 25 stopni, a mi sie wydaje, ze jest zimno”… No tak, dziewczyna spedzila tydzien przy basenie, a tutaj 20 stopni roznicy w dol… Zmarzla 🙂
    W Emiratach sa 2 pory roku – wsciekle upalne lato i „zima”… W grudniu/styczniu temperatura spada do 17 stopni (najnizsza, jaka widzialam w samochodzie). Podobno zdarza sie, ze bywa i po 10, ale takich „trzaskajacych mrozow” nie mialam przyjemnosci przezywac. Na plazach kroluja wtedy Rosjanie (przyjezdni). Pojechalam kiedys z dzieciakami, bo przy bliskiej nam plazy jest swietny park z placami zabaw i bezczelnie podsluchiwalam rosyjska rodzine, ktora sie cieszyla z pieknej pogody, porownujac do „swoich” -40 gdzies na polnocy… W marcu jest swietnie – okolo 30-35 stopni. Pod koniec kwietnia temperatura zaczyna wzrastac, by pod koniec maja dojechac w okolice 45 stopni. Da sie zyc, bo jest wciaz sucho. Od polowy lipca do konca wrzesnia jest goraco (mam zdjecie z samochodu – 53 stopnie) i zaczyna sie wilgoc. Swietne na „wypocenie sie”. Nie ma czym oddychac i ludzie raczej spedzaja te czesc roku w zamknieciu. Parki zazwyczaj sa puste, plaze wyludnione, za to place zabaw dla dzieci przy centrach handlowych okupowane do niemozliwosci… Zazwyczaj wiekszosc mieszkancow i tak na lato stara sie wyjechac do „zimnych krajow”… Od pazdziernika jest lepiej, bo wraca suche powietrze i temperatury spadaja…
    Na koniec musze sie usprawiedliwic – nie mam polskich znakow diakrytycznych i jescze sie nie nauczylam kombinacji ctrl+klawiatura numeryczna, wiec moja pisanina wyglada paskudnie. Moze z czasem sie wyrobie, ale nie obiecuje… W sytuacjach krytycznych skopiuje polskie literki ze stron internetowych 🙂

    Lubię to

  3. Brak znaków diakrytycznych mi nie przeszkadza. 🙂 Bardzo płynnie się Ciebie czyta. Nie wyobrażam sobie 54 stopni! Tu najwięcej mieliśmy 43 w zeszłym roku i naprawdę było ciężko. Tyle, że my bez klimatyzacji staramy się żyć. Ja ogólnie upały kiepsko znoszę, bo dla mnie lato powinno się kończyć na 25 stopniach. Jeszcze trochę. Pozdrawiam serdecznie. I dziękuję za tak obszerny komentarz.

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s