Polka

Trzy walizki i plecak z kiełbasą

Słowem wstępu.

Początki naszej emigracji to trzy walizki, plecak z kiełbasą i jeździk. Tyle mieliśmy, kiedy lądowaliśmy na obcej ziemi. Nasza akcja emigracja miała być na próbę, bo przecież nie zupełnie na serio. Na rok, może dwa. Na – zobaczymy, jak będzie. Wydawało mi się to zupełnie rozsądne i niewinne. Pan Mąż miał okazję rozwinąć skrzydła, a ja nie zamierzałam mu ich związywać. Warunek był jeden – tylko nie Anglia. Spakowaliśmy więc nasze 28 m2 i pewnego marcowego ranka wyposażeni we wspomniane trzy walizki i plecak z kiełbasą (0 jeździku nie zapominając) wylądowaliśmy w…Anglii, rozpoczynając tym samym naszą przygodę z emigracją, która trwa do dziś.

Emigracja nauczyła mnie wiele. Przede wszystkim pokory i dystansu. Początki bywają bardzo trudne. Po dość krótkim etapie zachłyśnięcia się nowością i egzotyką danego miejsca, przychodzi kryzys. Brak znajomych twarzy, miejsc. Inny język, zwyczaje, kultura. Zaczyna nas to przytłaczać, denerwować. Gdzie się podziała nasza pani Zosia z warzywniaka, która zostawiała pod ladą szpinak ze swojego ogródka? Cóż – pani Zosi nie dało się zapakować… Trzeba wyjść z jaskini w poszukiwaniu nowych warzywniaków. Najtrudniej było mi chyba w Londynie. Tęsknota za Polską, jedzeniem, znajomymi. Do tego deszcz, który co prawda padał tylko raz, ale za to od października do marca. Na szczęście udało mi się wyjść z tego cało (i z twarzą), a przecież może być różnie. Niektórzy wracają, rodziny się sypią, bo stres, który towarzyszy codziennie jest ogromny. Ale kiedy przeżyjemy etap adaptacji, dalej pójdzie już z górki i każdy dzień będzie przynosił nam coraz większy komfort bycia i życia.

Nasza akcja emigracja trwa już prawie 7 lat. Przybyło nam walizek, doświadczeń i członków rodziny. Żałuję, że nie zapisywałam naszych przygód wcześniej, bo jest do czego wracać. Dlatego ten blog niech posłuży jako pamiętnik. Kiedyś będzie co wspominać. Jeśli ktoś szuka tu informacji, co zwiedzać, gdzie spać i jak tanio przylecieć do danego miejsca, to czeka go rozczarowanie. Nie jestem typem matki podróżnika, choć na pewno poszukiwacza, węszacza, który niczym jaskiniowiec z maczugą przemierza świat w poszukiwaniu pożywienia i schronienia. Dla siebie i swojej gromadki. Jako Matka, Polka i Emigrantka. Zapraszam.

 

2015-03-06(1)

Advertisements

One thought on “Trzy walizki i plecak z kiełbasą

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s